Atlas ćwiczeń cz.4

Nie każdy potrafi poprawnie biegać, jeszcze trudniejsze jest efektywne bieganie, a kontynuowanie tego ruchu przez dłuższy czas – to już szkoła wyższa. Biegać wcale nie jest łatwo i nie każdy to lubi. Podpowiemy, co zrobić, aby dzieci jednak polubiły bieganie.

Po co w ogóle sportowiec biega? Aby mieć wytrzymałość. To pojęcie nie ogranicza się tylko do definicji określającej zdolność ustroju do długotrwałego wysiłku. Wytrzymałość określać będzie stopień wykorzystania wydolności ustroju przy współistnieniu takich cech jak motywacja, siła woli, tolerancja na zmęczenie i pozytywne nastawienie podczas treningu.
Jeżeli dziecko ma wykonać konkretny wysiłek o długotrwałym charakterze, to na skutek jednostajności takiego wysiłku możliwości małego zawodnika będą malały proporcjonalnie do czasu jego trwania. Proszę pokazać dziecko w wieku 6–9 lat, które z chęcią będzie „zaliczało” kolejne okrążenia na bieżni. Nierealne. Jeżeli jednak będziemy chcieli uzyskać takie samo zmęczenie dzięki długotrwałej zabawie, to efekty przejdą nasze najśmielsze oczekiwania. Podsumowując – dziecko nie lubi biegać, jeżeli nie ma z tego frajdy. Na tym właśnie polega fenomen doskonałej wytrzymałości u dzieci, ponieważ jest kształtowana samoistnie w dziesiątkach zabaw. Inaczej mówiąc, dziecko „nie wie, że mówi prozą” – samo poddaje się treningowi wytrzymałości nawet o tym nie wiedząc.
W rocznikach przedszkolnych zabawy powinny stanowić większość ćwiczeń kształtujących wytrzymałość. Od trenera jednak zależy atrakcyjność tych zajęć, a co za tym idzie – dokładność wykonania i zaangażowanie.

Biegnij albo kucaj
Aby rozszerzać tę cechę, szczególnie w wieku wczesnoszkolnym, musimy użyć wielu sposobów na trening wytrzymałości. Podstawowy to gry i zabawy ruchowe o wydłużonym czasie trwania, zawierające elementy biegu o różnej intensywności. Musimy zwrócić uwagę na jednakowe zaangażowanie dzieci. Pierwszy przykład – „berek kucany’’. Często przed rozpoczęciem zajęć są jeszcze 2–3 minuty wolnego. Jeżeli damy uczniom możliwość wyboru, co w tym czasie robić, to prawie zawsze wygra właśnie „kucany”. Możemy to wykorzystać i urozmaicić tę zabawę. Na określonym terenie, na przykład na połowie kortu ograniczonej liniami deblowymi, rozkładamy znaczniki, a na nich umieszczamy piłki tenisowe. Dzieci uciekające mogą kucać tylko przy znacznikach, chowając piłkę pod znacznik lub odkładając na znacznik. W miejscu, w którym już jakieś dziecko kucnęło, nie może kucnąć inne. Złapane dziecko wykonuje zadanie dodatkowe, a zabawa odbywa się na czas.
Jedną z wielu zabaw biegowych spełniających założenia wysiłku ciągłego jest „strzelnica”. Polega ona na wykonywaniu rzutów piłkami z gąbki przez trenera w dzieci (ze względów bezpieczeństwa rzuca tylko trener). Dzieci będące w ciągłym biegu unikają piłek i nie mogą się zatrzymać. Dziecko zbite lub to, które się zatrzyma, musi wykonać zadanie dodatkowe.

Mali prawie jak duzi
W trening wytrzymałościowy można „ukradkiem” wprowadzać ćwiczenia znane także dorosłym sportowcom. Marszobieg polega na długotrwałym marszu, przeplatanym kilkoma odcinkami biegu. Z czasem proporcje między marszem a biegiem przesuwają się na korzyść biegu. Trucht jest formą biegu kształtującą głównie ekonomikę ruchu. Doskonałe efekty daje tu czynny udział trenera, za którym dzieci biegną i naśladują jego ruchy. Bieg przełajowy zapewnia ucieczkę od monotonii stadionu, zaś jego intensywność narzuca konfiguracja terenu. Bardzo atrakcyjne mogą być także biegi na orientację.
Zabawa biegowa – mała i duża – to kompleksowe ćwiczenie polegające na planowych zmianach szybkości i formy ruchu, połączone z długim wysiłkiem, najlepiej w urozmaiconym terenie.
Przykład małej zabawy biegowej opiszemy w następnym odcinku. W tym zasygnalizujemy tylko, jakie daje korzyści ćwiczącym. Otóż rozmaite. Dziecko poznaje np. nazwy drzew, dowiaduje się co to jest tętno i o czym ono świadczy, a potem już wie, ile powinno wynosić podczas biegów rekreacyjnych, rozwija szybkość i wytrzymałość, wzmacnia siłę mięśni nóg, kształtuje gibkość. Można wyliczać w nieskończoność…