Od bobasa do Samprasa cz. 11

Podczas zajęć dla grupy przedszkolaków, po jednym z wyścigów, podszedł do nas mały jegomość i oświadczył w imieniu grupy: – Bo my to chcemy się ścigać, ale nie na wygrywanie!

Konia z rzędem temu, kto odgadnie o co chodziło młodemu człowiekowi. Gdyby jednak zapytać o to metodyka wychowania fizycznego najmłodszych, odpowiedź byłaby prosta – pięciolatek jeszcze nie wie, co to jest rywalizacja.

Można wygrać albo… wygrać

Istotą sportu jest właśnie rywalizacja, a minitenis – wprowadzeniem do sportu wyczynowego. Trzeba więc znaleźć sposób, aby mądrze zapoznać dzieci z współzawodnictwem.
Dzieci nie lubią porażek. Jeśli czują się gorsze od rówieśników, szybko się zniechęcają. Jest na to sposób – każdy musi być zwycięzcą. Już w tym głowa prowadzącego, żeby dziecku to ułatwić. Jedno, szczupłe i dynamiczne, będzie szybko biegało i wygrywało, drugie, wolniejsze, być może będzie dalej rzucało, jeszcze inne najlepiej wykona jakieś ćwiczenie – trener będąc reżyserem zajęć może zrobić wszystko, aby tak się stało. Dziecku trzeba wytłumaczyć ideę rywalizacji, ale nie kazać wygrywać, jak to czynią niektórzy wyjątkowo ambitni rodzice. Patrząc z trenerskiego punktu widzenia, niezbędnym warunkiem bycia zawodnikiem jest wrodzona potrzeba rywalizacji. Mały zawodnik musi chcieć walczyć, choć musi potrafić podporządkować się treningowi i dyscyplinie.
W tym miejscu należy wspomnieć o tym, że od początku uczymy dziecko myślenia taktycznego w różnych formach rywalizacji. Wbrew pozorom można je wprowadzać już podczas wczesnych zabaw – np. „Pomyśl, jak zagonić rybki do sieci”. Podczas gier rzucanych uczymy myślenia charakterystycznego dla późniejszej gry na korcie.

Formy współzawodnictwa w wieku 5–9 lat

5 lat – rywalizacja indywidualna. Wszyscy wykonują zadanie najlepiej jak potrafią, głównie podczas zabaw, np. „kto zbije więcej pachołków”. Każde dziecko musi odnieść najmniejszy nawet sukces.
6 lat – można wprowadzać wyścigi i trudniejsze zabawy. Najlepiej egzamin zdają maksymalnie uproszczone gry drużynowe.
7 lat – gra piłkami z gąbki. Można się pokusić o wprowadzenie prostych gier z rzucaniem piłki.
8 lat – gra na punkty, przygotowanie i starty w Talentiadzie.
9 lat – turnieje minitenisa, gra na trzy czwarte kortu piłkami typu midi, Talentiada.

Nie pukajcie się za mocno

Być może wielu rodziców małych zawodników właśnie puka się w głowę. „Jak to?! Moje dziecko startuje w turniejach krasnali od siódmego roku życia i ma ogromne osiągnięcia!”. Cóż, tendencję do przesuwania dolnej granicy wieku pierwszych startów widać od lat. Ambicją rodziców i często trenera jest szybkie sprawdzenie siebie rękami dziecka na korcie. To ich sprawa, ale dobrze by było pokusić się o analizę, ile z tych dzieci, które będąc pięciolatkami zostały obciążone treningiem i startami zgodnymi z oczekiwaniami rodziców, dotrwało do wieku 15 lat.
Dobrze się stało, że kilka lat temu ruszył program „Talentiady”, w którym co roku bierze udział wiele tysięcy dzieci. Nie wpłynął on jeszcze na podniesienie granicy wieku pierwszych startów. Na to potrzeba czasu i uświadomienia rodzicom i trenerom korzyści, jakie daje minitenis.
Dzieci lubią brać udział w różnych formach współzawodnictwa, a już szczególnie tam, gdzie czekają na nie nagrody. Każde dziecko biorące udział w zawodach powinno dostać upominek lub przynajmniej dyplom uczestnictwa. Minitenis to nie tylko turnieje piłkami z gąbki, ale przede wszystkim zawody ogólnosprawnościowe, najlepiej z zaangażowanymi w nie rodzicami. Bardzo dobrze efekty dają rodzinne pikniki sportowe.
Jest wiele okazji do zorganizowania imprezy sportowej – dzień dziecka, otwarcie sezonu, Mikołajki itd. Jednym z zadań trenera minitenisa powinna być ich organizacja. I nie należy się tego bać. Dobrze zaplanowana impreza na długo pozostanie w pamięci dziecka, umacniając jego związek z klubem i tenisem.
Należy też pamiętać o tym że dziecko opowiada swoje przeżycia nie tylko rodzicom, ale też rodzeństwu i kolegom w przedszkolu lub szkole. Im większe przy tym ma wypieki na twarzy, tym większa szansa, że przyciągnie tymi opowieściami nowych adeptów. O czym w następnym odcinku.

Mikołaj od Disneya

Otwarty Warszawski Mikołajkowy Turniej Tenisowy, zorganizowany przez Polski Związek Tenisowy już po raz piąty, zainaugurował kolejny cykl rozgrywek Akademii Tenisa Disney Channel. Gospodarzem imprezy dla ponad 180 dzieci był WKT Mera. Tradycyjnie w turnieju zmierzyli się zawodnicy do lat 12 i 10 oraz po raz pierwszy w kategorii do lat 8.
Dzięki wsparciu Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy najmłodsi tenisiści mogli wziąć udział również w licznych zabawach i konkursach, a zwieńczeniem dnia pełnego wrażeń było spotkanie ze Świętym Mikołajem, który obdarował prezentami wszystkie dzieci.

Zwycięzcy turnieju do lat 12

Gra pojedyncza dziewcząt – Dominika Skrzecz
Gra pojedyncza chłopców – Adrian Okrutny
Gra podwójna dziewcząt – Klaudia Nasiadka i Alicja Sierzputowska
Gra podwójna chłopców – Adrian Okrutny i Patryk Królik

Zwycięzcy turnieju do lat 10

Gra pojedyncza dziewcząt – Magdalena Stępnik
Gra pojedyncza chłopców – Adam Czakański

Zwycięzcy turnieju do lat 8

Gra pojedyncza dziewcząt – Marcelina Podlińska
Gra pojedyncza chłopców – Konrad Fryze
Warto wspomnieć, że wśród zwycięzców turnieju znaleźli się także uczestnicy programu Tenisowe Asy BZ WBK.

Jacek Multan i Krzysztof Walter