Od bobasa do Samprasa cz. 2

– Popatrzyłem sobie na trening tej grupy i doszedłem do wniosku, że będzie optymalna dla mojego syna. Wiem, że jest jeszcze grupa młodszych dzieci, ale syn już trochę odbija i jest najlepszy w przedszkolu – mówi tatuś. Takich sytuacji nie trzeba sobie wyobrażać, są dość powszechne.
Na to trener grupy sześciolatków pyta rodzica:
– A ile chłopiec ma lat? – No, prawie pięć… To znaczy cztery…
Kiedy właściwie zacząć trening?

Na kłopoty – zabawa

Tenis jest dyscypliną tzw. wczesną, ponieważ strefa wysokich wyników zaczyna się od okresu dynamicznego rozwoju biologicznego organizmu, podobnie jak w akrobatyce, pływaniu czy łyżwiarstwie figurowym. Początek szkolenia w tych dyscyplinach przypada na wiek przedszkolny (4–7 lat) i młodszy szkolny (7–9) i jest związany ze „złotym wiekiem” rozwoju.
Jest to okres, w którym bardzo dynamicznie rozwijają się niektóre zdolności wysiłkowe i wyraźnie formuje profil sprawności fizycznej. Dziecko opanowało już podstawowe formy ruchu, umie pełzać, chodzić, pchać, ciągnąć, biegać, rzucać, przeskakiwać przeszkody. Z upływem czasu wszystkie umiejętności znacznie się doskonalą, dziecko rzuca do celu i przyswaja pierwsze kombinacje ruchów. Ujawnia się duża dynamika naturalnego rozwoju. Występuje duża łatwość uczenia się nowych ruchów i zainteresowanie sportem.
W wieku przedszkolnym dziecko rozwija się głównie przez zabawy, będące podstawowymi bodźcami doskonalenia funkcji i cech psychiki. Dziecko cechuje się dużą emocjonalnością, z którą związany jest szybki rozwój operacji myślowych i bogatej fantazji. W czasie zabawy rozszerza się krąg pojęć, kontakty z otoczeniem stają się bardziej trwałe, kształtuje się osobowość. We wczesnym wieku szkolnym dziecko analizuje otaczające środowisko, koncentruje uwagę na szczegółach, pojawia się analiza w myśleniu, uczeniu się i zapamiętywaniu. Zdolność koncentracji jest jednak na niskim poziomie, co należy uwzględnić w podejściu do zajęć.

Na głowę wstęp wzbroniony

Zastanówmy się, co dziecko lubi? Bawić się we wszystko, gadać bez umiaru, psocić, biegać, śmiać się i wygłupiać, lubi być zaskakiwane przez nowe rzeczy, lubi radosnego i żywiołowego trenera, uwielbia kolory, chce być widziane, lubi prezenty i nagrody itd. A czego nie lubi? Nudy, szarzyzny, monotonii zajęć, nie lubi być karane, szczególnie kiedy nie wie za co. Nie trawi krzyku i nerwowego trenera. Trzeba więc dostosować się do wymagań wieku w planowaniu zajęć sportowych.
Po pierwsze – zabawa. Kolorowa, radosna, urozmaicona, z przyborami wszelkiej maści. Doskonale, jeżeli trener bierze udział w zabawie i swoim zaangażowaniem podsyca atmosferę, jednocześnie przemycając treści tenisowe.
Po drugie – trener. Żywiołowy, radosny, entuzjastycznie nastawiony do zajęć, a jednocześnie odpowiedzialny i cierpliwy. Musi to być człowiek, który błyskawicznie zdobędzie autorytet, będąc niańką w ciężkich chwilach. Zbyt luźny dystans może zakończyć się „wejściem na głowę”, z którym trudno sobie później poradzić. Należy pamiętać, że trener jest animatorem sportu wśród dzieci, a nie tylko instruktorem. Po trzecie – walka z nudą. Monotonia i brak urozmaicenia zajęć wcześniej czy później zniechęcą dziecko do treningu. Aby temu zapobiec, trzeba umiejętnie zmieniać ćwiczenia, w zależności od zaangażowania grupy. Mała zdolność koncentracji uwagi wymusza szalone tempo zajęć, które jest receptą na stagnację.

Brawo! Super! Świetnie!

Po czwarte – rozmowa. Z dziećmi trzeba rozmawiać krótko i zwięźle, bo mając w perspektywie zabawę, błyskawicznie się niecierpliwią. Dłuższe tłumaczenie powinno być ograniczone do spraw wychowawczych, np. pocieszenia po upadku.
Dzieci należy motywować pozytywnie – nagradzać, a nie karać; koncentrować się na poprawnym wykonaniu ćwiczenia, a nie wytykaniu błędów. Należy chwalić za każde, nawet maleńkie zwycięstwo, a takim jest na przykład dobre wykonanie ćwiczenia. Patrz na wszystkich i chwal wszystkich! Krzyk powinien być ograniczony do sytuacji ostatecznych, np. do błyskawicznego zatrzymania grupy po zaistniałym wypadku. Bywają dzieci trudne, nadpobudliwe emocjonalnie. Z nimi trzeba postępować odpowiedzialnie i konsekwentnie. Jeżeli pojawi się potrzeba skarcenia, dziecko musi wiedzieć, o czym rozmawia z trenerem. W żadnym wypadku nie może widzieć emocji w postępowaniu trenera, który powinien spokojnie i chłodno przeanalizować zaistniałą sytuację.
Po piąte – bezpieczeństwo. To nie dzieci mają o nie dbać. Należy tak dobrać zabawy i ćwiczenia, np. w zależności od wielkości sali, żeby nie doszło do zagrożenia zderzeniem czy podcięciem. W czasie rzutów przed dzieckiem jest cel, a nie inne dziecko. Trzeba pamiętać, że zajęcia tenisowe od początku zawierają ćwiczenia z rakietami, więc trener musi być wyjątkowo przewidujący. W razie potrzeby należy zatrzymać zabawę – tak, by opiekując się jednym dzieckiem, mieć kontrolę nad całą grupą.
Po szóste – miłość do sportu. To są zajęcia, które mają rozkochać dziecko w sporcie. Ruch nie może być karą, lecz nagrodą. Jak wobec tego karać, jeżeli zaistnieje taka potrzeba? Odpowiedź jest prosta: dzieci nie lubią bezruchu…

Dopasuj się do dziecka

Na koniec uwaga – wygórowane wymagania wobec dziecka są odwrotnie proporcjonalne do jego możliwości psychoruchowych i radości z uprawiania tenisa. Rodzicu, trenerze: dziecko jest dzieckiem, to ty się dopasuj!

Krzysztof Walter i Jacek Multan