Od bobasa do Samprasa cz. 3

Ustaliliśmy już, że warto nauczyć dziecko gry w tenisa. Zgodziliśmy się, że zamiast tenisa przez duże „T” na początek odpowiedni będzie mini tenis. Nauczyliśmy się, jak postępować z maluchami i na co zwrócić szczególną uwagę. Dziś kolej na miejsce i narzędzia pracy. Zastanówmy się, na czym polega uniwersalność miejsca pracy z dziećmi. Odpowiedź jest prosta – miejsce treningu dostosowane do potrzeb dzieci rzadko ogranicza się do kortu tenisowego. Praca z maluchami musi odbywać się w miejscy ciepłym, miłym, przytulnym, kolorowym i dobrze wyposażonym. Warunki te spełniałaby sala gimnastyczna, hala lub namiot dydaktyczny ukierunkowany na mini tenis lub kort z nawierzchnią sztuczną, na którym dziecko może się położyć i wykonywać różne ćwiczenia w pozycjach niskich, a także bezpiecznie przewracać w trakcie różnych zabaw i gier. Nie wolno także zapominać, że miejsce treningu tworzą także trener, jego osobowość i umiejętności oraz odpowiednia formuła zajęć.

Po pierwsze – bezpieczeństwo

Czym się powinno charakteryzować idealne miejsce do ćwiczeń mini tenisa? Po pierwsze: musi w nim być kolorowo i radośnie. Kolorowa może być wykładzina, zawieszone na ścianach cele do trafień, sprzęt oraz przybory do mini tenisa. Najlepszą nawierzchnią do nauki i zabawy tenisowej jest wykładzina dywanowa, nieco gorzej sprawuje się klepka podłogowa, bo daje niepożądany efekt poślizgu. Baza mini tenisa koniecznie musi być bezpieczna. Dziecko w ferworze zabawy potrafi źle ocenić odległość do ściany i wpaść na nią. Należy więc szczególnie uważać na wystające elementy, a najlepiej jeśli ściana pozbawiona jest zakosów i wszystkiego, co może zagrażać bezpieczeństwu ćwiczących. Nie zaciekawimy dziecka treningiem, jeśli nie będziemy używali przyborów łatwo dostępnych w sklepach z zabawkami lub sprzętem sportowym. Sprzęt znajduje się w sali, ale jest uporządkowany i przechowywany w wyznaczonych miejscach. Dzieci same pilnują porządku i sprzątają po sobie – rola wychowawcza takiego zachowania nie wymaga komentarza. Bogactwo przyborów odgrywa niebagatelną rolę w zajęciach z dziećmi. Ich liczba i różnorodność zależy nie tylko od możliwości finansowych klubu, ale przede wszystkim od pomysłowości i fantazji prowadzącego. Poniżej „żelazny” zestaw sprzętu do mini tenisa, dający niemal nieograniczone możliwości zastosowania. Dzieci 5–6-letnie używają plastykowych pacek albo małych rakiet, maksymalnie 21-calowych. Służą one głównie do oswajania się ze sprzętem. Dzieci starsze mogą używać rakiet do 25 cali, w zależności od wieku, siły i zaawansowania. Im jednak rakieta lżejsza, tym lepiej. Wielobarwne piłki do mini tenisa są wykonane z gąbki o różnej gęstości. Służą do pierwszych gier tenisowych oraz bezpiecznych zabaw rzutowych. Piłki o obniżonej kompresji, używane do gier i zabaw, też są miękkie i bezpieczne. Doskonałe uzupełnienie dla gąbczastych. Prawdziwe piłki tenisowe, nawet już bardzo zużyte, świetnie nadają się do ćwiczeń rzutowych. Przydadzą się także duże piłki z gąbki, choćby do „zbijaka” i innych gier stricte sportowych. Gumowe, nieco większe od piłek z gąbki, są wolne i lekkie, nadają się do podbijania, kozłowania i prób przebijania. Jeszcze większymi można grać np. w mini piłkę nożną. Piłki rehabilitacyjne („lekarskie”) i inne duże służą do skakania, rzucania, kształtowania umiejętności skrętu tułowia. Ostrożnie można wykorzystywać jedynie piłki do 1 kg.

Po drugie – różnorodność

Siatki do mini tenisa są łatwe w montażu i przenoszeniu. Muszą być na tyle elastyczne, aby w przypadku zderzenia nie ucierpiało dziecko, lecz siatka. Mogą się przydać również wszelkie przybory nietypowe, np. puszki po piłkach tenisowych. Do wszelkich gier i zabaw bardzo przydatne będą pachołki, znaczniki, obręcze, szarfy i woreczki. Pomogą wyznaczyć strefy, cele, tory przeszkód, trasy wyścigów. Doskonałe nadają się też do ćwiczeń kształtujących koordynację, umiejętność rzucania i chwytania, „czucia” odległości i równowagi. Do ćwiczeń gimnastycznych, torów przeszkód, ćwiczeń równowagi, wyznaczenia pola trafień, osłony w czasie zabaw rzutowych, ćwiczeń korekcyjnych i ogólnowzmacniających niezbędne są materace. Nie zapominajmy o zwykłym balonie. Po pierwsze: jest bardzo atrakcyjny, bo chyba wszystkie dzieci lubią się nimi bawić. Po drugie: ma zastosowanie w dziesiątkach ćwiczeń i zabaw – można do niego rzucać, można go podbijać różnymi częściami ciała, symulować na nim prawidłowe uderzenie tenisowe, ćwiczyć koordynację, po prostu nim grać. Balon jest bardzo bezpieczny, bo uderzenie nim na pewno nie zaboli. Należy tylko zwrócić uwagę, aby rozmiar dopasować do wieku ćwiczących. Warto też wykorzystać wózki, w których można przewozić sprzęt – są poręczne i wygodne. Mało u nas popularne, a niesłusznie, przyrządy do zbierania piłek (np. rury plastykowe lub tekturowe) bardzo uatrakcyjniają tę żmudną czynność. Dzieci lubią zbierać piłki do określonego miejsca lub przyboru.

Po trzecie – atrakcje

Przez kilka lat w klubie tenisowym, w którym pracujemy, powoli krystalizował się obraz idealnej bazy do wprowadzenia nowatorskich zajęć nauczania początkowego w tenisie. Na początku, już prawie 10 lat temu, ograniczaliśmy się do kortu, by po krótkim czasie dojść do wniosku, że efekty naszej pracy będą bardziej optymalne, jeśli skorzystamy także z sal gimnastycznych w szkołach podstawowych. Właśnie w tych szkolnych salach kształtowali się tacy zawodnicy jak np. Piotr Gadomski, obecnie drugi w Europie w kategorii do lat 16. Dziś klub dysponuje własną halą do mini tenisa, w której pod okiem siedmiorga trenerów trenuje ok. 250 przyszłych tenisistów. Jeśli macie do dyspozycji tylko kort, to trudniej będzie zainteresować dziecko koszykiem i odbijaniem na zmianę w obie strony. Kort jest albo za zimny, albo za gorący, śliski, mało kolorowy i łatwo się na nim pobrudzić Na kort dzieci powinny wchodzić dopiero po dwóch latach zabawy mini tenisowej, gdy potrafią się już bezkolizyjnie przemieszczać i jako tako odbijać piłkę. Dopiero wtedy prawdziwy kort staje się atrakcyjny. Mini tenis na korcie też wymaga takich atrakcji jak pod dachem. Najlepiej ćwiczy się przecież w grupie, kolorowymi i urozmaiconymi przyborami, po okiem trenera, który w odpowiednim tempie będzie wprowadzał gry i zabawy oraz dopingował dzieci do wspólnej zabawy w mini tenis. Największym wrogiem jest nuda!

Jacek Multan i Krzysztof Walter